Prus Lalka, Tom 1 rozdział 5 |
Wszyscy interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku.
- Ach, ciociu.
- Tylko bez egzaltacji, Belciu! Nie masz lat szesnastu i na życie musisz patrzeć serio. Nie można przecie dla jakiejś idiosynkrazji poświęcić bytu ojca, a choćby Flory i waszej służby. Wreszcie pomyśl, ile ty, przy twym szlachetnym serduszku, mogłabyś zrobić dobrego rozporządzając znacznym teksty tłumaczenia majątkiem. - Ależ, ciociu, marszałek jest obrzydliwy. Jemu nie żony trzeba, ale niańki, która by mu ocierała usta. - Nie upieram się przy marszałku, więc baron. - Baron jeszcze starszy, farbuje się, różuje i ma jakieś plamy na rękach. Hrabina podniosła się z kanapy. - Nie nalegam, moja droga, nie jestem swatką, to należy do pani Meliton. Zwracam tylko uwagę, że nad ojcem wisi katastrofa. - Mamy przecie kamienicę. - Którą sprzedają najdalej po św. Janie, tak że nawet twoja suma spadnie. - Jak to - dom, który kosztował sto tysięcy, sprzedadzą za sześćdziesiąt ?. - Bo on niewart więcej, bo ojciec za dużo wydał. Wiem to od budowniczego, który oglądał go z polecenia Krzeszowskiej. - Więc w ostateczności mamy serwis. srebra. Prus Lalka, Tom 1 rozdział 5 teksty tłumaczenia fragment 220 |
| 2008-11-07 16:57:13 |