W pustyni i w puszczy, rozdział 5, str.4

32
W dwa dni później wyjechali jednak znowu, zapowiedziawszy, że
wyjeżdżają tym razem na dłużej i że prawdopodobnie dotrą aż do
Beni-Suef, a stamtąd do El-Fachen, gdzie zaczyna się kanał tegoż
nazwiska, idący daleko na południe wzdłuż Nilu. Wielkie też było zdziwienie dzieci, gdy trzeciego dnia koło jedenastej rano Chamis pojawił się w Medinet. Spotkał go pierwszy Staś, który poszedł na pastwisko przypatrywać się wielbłądom. Chamis rozmawiał z Idrysem i powiedział tylko tyle Stasiowi, że przyjechał po niego i po Nel i że natychmiast przyjdzie do namiotów oznajmić, dokąd z polecenia starszych panów mają wyruszyć. Chłopiec poleciał zaraz z dobrą nowiną do Nel, którą zastał bawiącą się z Sabą przed namiotem. – Wiesz! jest Chamis! – zawołał już z daleka. A Nel poczęła zaraz podskakiwać trzymając obie nóżki razem, jak czynią dziewczynki skaczące przez sznur.
– Pojedziemy! pojedziemy! – Tak, pojedziemy, i daleko. – A dokąd? – spytała rozgarniając rączkami czuprynę, która jej spadła na oczy. – Nie wiem. Chamis powiedział, że za chwilę tu przyjdzie i powie. – To skąd wiesz, że daleko? – Bo słyszałem, jak Idrys mówił, że on i Gebhr ruszą z wielbłądami natychmiast. To znaczy, że pojedziemy koleją i zastaniemy wielbłądy tam, gdzie będą tatusiowie, a stamtąd będziemy robili jakieś wycieczki. Czupryna z powodu ciągłych podskoków pokryła znów nie tylko oczy, ale całą twarz Nel, a nóżki jej odbijały się tak od ziemi, jakby były z kauczuku. W kwadrans później przyszedł Chamis i pokłonił się obojgu: – Khanagé (paniczu) – rzekł do Stasia – jedziemy za trzy godziny pierwszym pociągiem. – Dokąd? – Do El-Gharak-el-Sultani, a stamtąd razem ze starszymi panami na wielbłądach do Wadi-Rajan. Serce zabiło Stasiowi z radości, ale jednocześnie zdziwiły go słowa Chamisa. Wiedział, że Wadi-Rajan jest to wielkie kolisko
piaszczystych wzgórz wznoszące się na Pustyni Libijskiej na
południe i na południowy zachód od Medinet, a tymczasem pan
33
Tarkowski i pan Rawlison zapowiedzieli wyjeżdżając, że udają się w
stronę wprost przeciwną, w kierunku Nilu. – Cóż się stało? – zapytał Staś. – To ojciec mój i pan Rawlison nie są w Beni-Suef, tylko w El-Gharak? – Tak im wypadło – odrzekł Chamis.
W pustyni i w puszczy, rozdział 5, str.4 fragment 20

2008-10-13 20:45:35